PODHÁJSKA
Czwartego
lipca – poniedziałek. Nasz pobyt w tych stronach powoli
zbliża
się do końca. Postanawiamy dzień ten wykorzystać na wycieczkę do innego
termalnego kąpieliska – Podhájska. Trasę
Veľký
Meder, Komarno, Hurbanovo, Nové Zámky,
Šurany,
Dolný Ohaj, Podhájska, czyli około 93 km
pokonaliśmy bez
przeszkód, tak że na miejsce dotarliśmy około godziny 12.
Słońce
prażyło niemiłosiernie a brak wiatru potęgował upał. Z niecierpliwością
czekaliśmy na możliwość odpoczęcia w toni basenu. Historia kąpieliska
termalnego w miejscowości Podhájska
(http://www.obecpodhajska.sk/)
sięga roku 1973, kiedy to wykonano
pierwszy odwiert. W roku 2003 rozpoczęto przebudowę i rozbudowę
kąpieliska, która trwa do dzisiaj i zapewne przebiegać
będzie
jeszcze jakiś czas. Sporo obiektów jest jeszcze nie
wykończonych. Dobre wrażenie robi kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy
oferujący masaże, wodolecznictwo, solarium, saunę, fitness oraz usługi
kosmetyczne i gastronomiczne. Na terenie kąpieliska do dyspozycji jest
10 basenów: siedzący (38 °C) wirowy-zewnętrzny (38
°C),
dziecięcy (32 °C), rekreacyjny I (36 °C), rekreacyjny
II (28
°C), aquabasen z atrakcjami (27 °C), ze zjeżdżalnią (30
°C), dziecięcy płytki (30 °C), pływacki (26
°C),
niepływacki (28 °C). Woda jest silnie zmineralizowana, ma przy
ujściu temperaturę 80 °C i wydajność 50 litrów na
sekundę.
Jest to naturalna woda lecznicza, która wykazuje korzystne
działanie w przypadku: zapalenia oskrzeli, astmy, chorób
układu
ruchu oraz układu nerwowego. Tutejsza woda dobrze działa w także w
przypadku reumatyzmu, chorób naczyniowych i
stawów,
długotrwałych bólów kręgosłupa. W obrębie
kąpieliska
znajdują się: restauracja „Jazmín”,
hotel
„Borinka”, osada z 16 bungalowami, kemping,
parking.
Wszystko to wygląda interesująco jednak obiekt położony jest płytkiej
niecce a większość basenów osłonięta jest murkiem o
wysokości
około 1,20 m, co powoduje, że powietrze pozostaje w kompletnym
bezruchu, czyniąc upał bardziej dotkliwym. I jeszcze jedna rzecz nie
bez znaczenia. Panuje tu koszmarny wręcz tłok, co nie sprzyja dobremu
wypoczynkowi. W sumie po wizycie tutaj jesteśmy przekonani, że decyzja
o zatrzymaniu się w Veľkým Mederze była bardzo dobra, tym
bardziej, że jest on nieco korzystniej położony w stosunku do innych
miejsc atrakcyjnych turystycznie. Skoro już tu jesteśmy, korzystamy ze
wszystkich dobrodziejstw kąpieliska, ciepłych i zimnych
basenów
oraz słonecznej pogody. Na słońcu nie sposób dziś wytrzymać,
bez
zanurzenia się w zimnym basenie, choć raz na pół godziny.
Gdy
już dostatecznie wysmażyliśmy się na słońcu, postanawiamy jechać dalej,
do oddalonej o 42 km Nitry. Jest to prawie dziewięćdziesięciotysięczne
miasto położone w miejscu, Nizina Naddunajska spotyka się z
południowymi krańcami gór Tribeč. Miasto to, stanowi jeden z
symboli słowackiej państwowości. Parkujemy samochód
najbliżej
centrum, jak to tylko możliwe a znalezienie wolnego miejsca nie jest tu
wcale łatwe. Udaje się nam to dopiero na ulicy Palárikovej,
skąd
idziemy w kierunku ulicy Štefánikovej –
głównego deptaku miasta, gdzie wzrok nasz przyciąga jedno z
siedmiu wzgórz na których położone jest miasto, o
nazwie
Zobor (588 m n.p.m.), zwieńczone wieżą telewizyjną. Na deptaku
znajdujemy sympatyczną restaurację, gdzie jemy obiad, i cukiernię, w
której raczymy się lodami. Odwiedzamy także kilka
sklepów
i przyglądamy się ospbliwej fontannie, która nie tryska wodą
a
jedynie woda spływa po jej kamiennym korpusie, o kształcie
przypominającym gigantycznego grzyba. Kilkadziesiąt metrów
stąd
znajduje się dość osobliwa pompa w kształcie pnia drzewa. Raz po raz
mija nas „Turystyczny Express NITRA” - znany nam
już z
innych miejsc pociąg składający się z dwóch
wagoników,
ciągnięty przez spalinowy auto-parowóz. Idąc dalej, ulica
Štefánikova doprowadza nas do placu Świętopełka
(Svätoplukovo námestie), gdzie trafiamy na kiermasz
rękodzieła ludowego w ramach imprezy Pribinova Nitra. Tu spędzamy
trochę czasu, oglądając i kupując to i owo na straganach wystawianych
przez rzemieślników i artystów różnych
specjalności. W jednym ze stoisk zaopatrujemy się w pamiątkowe
pierniki, na których sprzedająca je pani na poczekaniu
wykonuje
dowolne napisy z lukru. Kończąc naszą wizytę w Nitrze spoglądamy
jeszcze na górujący nad miastem zamek z barokową katedrą,
bodaj
największym zabytkiem miasta. Jeszcze tylko zdjęcie przed apteką pod
wezwaniem mojego imiennika – Lekáreň u sv. Rafaela
i
zbieramy się do wyjazdu. Do Veľkýego Medera mamy ok. 100 km,
wracamy więc dość późnym wieczorem.
|