Rapsodia Węgierska
czyli Austro-(Słowacko)-Węgierskie wakacje A. D. 2006
 
Strona główna
Trasa
1. Wyjazd
2. Veľký Meder
3. Budapeszt
4. Bratysława
5. Győr
6. Wiedeń
7. Komárno
8. Esztergom
9. Podhájska
10. Powrót 
Księga gości
Kontakt
Document made with Nvu


PODHÁJSKA

Czwartego lipca – poniedziałek. Nasz pobyt w tych stronach powoli zbliża się do końca. Postanawiamy dzień ten wykorzystać na wycieczkę do innego termalnego kąpieliska – Podhájska. Trasę Veľký Meder, Komarno, Hurbanovo, Nové Zámky, Šurany, Dolný Ohaj, Podhájska, czyli około 93 km pokonaliśmy bez przeszkód, tak że na miejsce dotarliśmy około godziny 12. Słońce prażyło niemiłosiernie a brak wiatru potęgował upał. Z niecierpliwością czekaliśmy na możliwość odpoczęcia w toni basenu. Historia kąpieliska termalnego w miejscowości Podhájska (http://www.obecpodhajska.sk/) sięga roku 1973, kiedy to wykonano pierwszy odwiert. W roku 2003 rozpoczęto przebudowę i rozbudowę kąpieliska, która trwa do dzisiaj i zapewne przebiegać będzie jeszcze jakiś czas. Sporo obiektów jest jeszcze nie wykończonych. Dobre wrażenie robi kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy oferujący masaże, wodolecznictwo, solarium, saunę, fitness oraz usługi kosmetyczne i gastronomiczne. Na terenie kąpieliska do dyspozycji jest 10 basenów: siedzący (38 °C) wirowy-zewnętrzny (38 °C), dziecięcy (32 °C), rekreacyjny I (36 °C), rekreacyjny II (28 °C), aquabasen z atrakcjami (27 °C), ze zjeżdżalnią (30 °C), dziecięcy płytki (30 °C), pływacki (26 °C), niepływacki (28 °C). Woda jest silnie zmineralizowana, ma przy ujściu temperaturę 80 °C i wydajność 50 litrów na sekundę. Jest to naturalna woda lecznicza, która wykazuje korzystne działanie w przypadku: zapalenia oskrzeli, astmy, chorób układu ruchu oraz układu nerwowego. Tutejsza woda dobrze działa w także w przypadku reumatyzmu, chorób naczyniowych i stawów, długotrwałych bólów kręgosłupa. W obrębie kąpieliska znajdują się: restauracja „Jazmín”, hotel „Borinka”, osada z 16 bungalowami, kemping, parking. Wszystko to wygląda interesująco jednak obiekt położony jest płytkiej niecce a większość basenów osłonięta jest murkiem o wysokości około 1,20 m, co powoduje, że powietrze pozostaje w kompletnym bezruchu, czyniąc upał bardziej dotkliwym. I jeszcze jedna rzecz nie bez znaczenia. Panuje tu koszmarny wręcz tłok, co nie sprzyja dobremu wypoczynkowi. W sumie po wizycie tutaj jesteśmy przekonani, że decyzja o zatrzymaniu się w Veľkým Mederze była bardzo dobra, tym bardziej, że jest on nieco korzystniej położony w stosunku do innych miejsc atrakcyjnych turystycznie. Skoro już tu jesteśmy, korzystamy ze wszystkich dobrodziejstw kąpieliska, ciepłych i zimnych basenów oraz słonecznej pogody. Na słońcu nie sposób dziś wytrzymać, bez zanurzenia się w zimnym basenie, choć raz na pół godziny. Gdy już dostatecznie wysmażyliśmy się na słońcu, postanawiamy jechać dalej, do oddalonej o 42 km Nitry. Jest to prawie dziewięćdziesięciotysięczne miasto położone w miejscu, Nizina Naddunajska spotyka się z południowymi krańcami gór Tribeč. Miasto to, stanowi jeden z symboli słowackiej państwowości. Parkujemy samochód najbliżej centrum, jak to tylko możliwe a znalezienie wolnego miejsca nie jest tu wcale łatwe. Udaje się nam to dopiero na ulicy Palárikovej, skąd idziemy w kierunku ulicy Štefánikovej – głównego deptaku miasta, gdzie wzrok nasz przyciąga jedno z siedmiu wzgórz na których położone jest miasto, o nazwie Zobor (588 m n.p.m.), zwieńczone wieżą telewizyjną. Na deptaku znajdujemy sympatyczną restaurację, gdzie jemy obiad, i cukiernię, w której raczymy się lodami. Odwiedzamy także kilka sklepów i przyglądamy się ospbliwej fontannie, która nie tryska wodą a jedynie woda spływa po jej kamiennym korpusie, o kształcie przypominającym gigantycznego grzyba. Kilkadziesiąt metrów stąd znajduje się dość osobliwa pompa w kształcie pnia drzewa. Raz po raz mija nas „Turystyczny Express NITRA” - znany nam już z innych miejsc pociąg składający się z dwóch wagoników, ciągnięty przez spalinowy auto-parowóz. Idąc dalej, ulica Štefánikova doprowadza nas do placu Świętopełka (Svätoplukovo námestie), gdzie trafiamy na kiermasz rękodzieła ludowego w ramach imprezy Pribinova Nitra. Tu spędzamy trochę czasu, oglądając i kupując to i owo na straganach wystawianych przez rzemieślników i artystów różnych specjalności. W jednym ze stoisk zaopatrujemy się w pamiątkowe pierniki, na których sprzedająca je pani na poczekaniu wykonuje dowolne napisy z lukru. Kończąc naszą wizytę w Nitrze spoglądamy jeszcze na górujący nad miastem zamek z barokową katedrą, bodaj największym zabytkiem miasta. Jeszcze tylko zdjęcie przed apteką pod wezwaniem mojego imiennika – Lekáreň u sv. Rafaela i zbieramy się do wyjazdu. Do Veľkýego Medera mamy ok. 100 km, wracamy więc dość późnym wieczorem.