KOMÁRNO
W
niedzielę, 2 lipca, pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie.
Postanawiamy zatem znowu coś zobaczyć, ale niezbyt daleko aby w razie
zmiany warunków atmosferycznych skorzystać jeszcze z
uroków kąpieliska. Po krótkiej naradzie
wybór pada
na Komárno, miasteczko oddalone o 30 km, które
już nieraz
mijaliśmy ale zawsze zabrakło czasu na bliższe jego poznanie. Prawie
czterdziestotysięczne miasto leżące strategicznie u zlewiska Dunaju i
Wagu jest podzielone na dwie części należące do dwóch
krajów. Na lewym brzegu Dunaju rozciąga się słowackie
Komárno, na prawym – węgierskie
Komárom. W
Komárnie jest też kąpielisko termalne, więc braliśmy też pod
uwagę skorzystanie z tego obiektu. Jednak pierwsze kroki kierujemy na
Dziedziniec Europy (Nádvorie Európy) stanowiący
„nową” starówkę miasta. Jest to
zbiór 45
budowli powstałych w latach 1999 – 2000, z których
każdy
jest syntetycznym obrazem stylu architektonicznego reprezentującym inny
kraj lub region Europy. Jest to coś co naprawdę warto zobaczyć! W
centrum, wokół fontanny znajdują się posągi
władców
szczególnie zasłużonych dla rozwoju miasta. Znajdziemy tu
postacie: króla Węgier Béli IV Wielkiego z
dynastii
Árpádów, cesarza Zygmunta
Luksemburczyka,
króla Węgier Władysława I, Ludwika I Wielkiego
(Węgierskiego),
Macieja Korwina zwanego Sprawiedliwym, cesarzowej Marii Teresy,
króla Węgier Béli III, wojewody
siedmiogrodzkiego,
węgierskiego bohatera narodowego, pogromcy Turków pod
Belgradem
- Jánosa Hunyadi, królowej węgierskiej Gizeli
Bawarskiej,
twórcy państwa węgierskiego Stefana I Świętego. Na
Dziedzińcu
Europy (zwanym też Pasażem) w niedzielne południe panuje bezruch.
Odwiedzamy kilka knajpek tu funkcjonujących, m. in. urządzony na
wzór irlandzki pub pod nazwą „Black
Cat”, gdzie
jesteśmy jedynymi gośćmi. Z pubu ruszamy na spacer uliczkami miasta.
Mimo, że było ono srodze doświadczone w swej historii (trzęsienia ziemi
w latach 1763 i 1765 i potężna powódź w 1965 r.) dzisiaj,
przynajmniej ta jego część, którą widzimy jest bardzo
zadbana.
Podobnie jak w Bratysławie, zwiedzać miasto można jadąc kolejką,
składającą się z dwóch wagoników ciągniętych
przez
auto-parowóz. Jedna tylko rzecz rzuca się nam w oczy.
Kolejka
jest zarejestrowana na Węgrzech, a więc w węgierskiej części miasta a
my przecież jesteśmy na Słowacji. Pojawia się myśl, że nie na darmo
powstał tu Dziedziniec Europy jako symbol jej zjednoczenia w ramach
Unii Europejskiej. Myślę, że Węgrzy po obu stronach granicy od dawna
czekali na ten moment, gdy będą mogli swobodnie przekraczać
granicę. Nowa rzeczywistość dała im szansę, którą jak widać
potrafią i chcą wykorzystać. W Komárnie (i nie tylko tu) na
próżno szukać słowackich pomników (nie licząc
pomnika
Milana Rastislava Štefánika - wybitnego polityka
słowackiego, z wykształcenia inżyniera i astronoma). Z Komarna
pochodzili: Władysław V Pogrobowiec - król Węgier w latach
1453-1457, Mór
Jókai – węgierski
pisarz, parlamentarzysta (1861-1897), Ferenc Lehár węgierski
kompozytor operetkowy (którego "Pieśń o Wilii" z operetki
"Wesoła Wdówka" słyszycie w tle), Hans Hugo Selye
–
fizjopatolog
działający
w Kanadzie, którego ojciec był Węgrem. Trudno więc się
dziwić,
że ta część Słowacji mówi, myśli i czuje po węgiersku.
Wychodząc z Dziedzińca Europy trafiamy na rynek, gdzie przed ładnym
rauszem stoi pomnik Györgya Klapki bohaterskiego generała
Wiosny
Ludów, który w Komárnie przeprowadził
14 bitew o
niepodległość Węgier. Na obiad trafiamy do restauracji
„Penita” przy ulicy Jókaiho 9
(www.penita.szm.sk).
W
międzyczasie pogoda znacznie się wyklarowała i zdecydowaliśmy się na
powrót do Veľkego Medera aby resztę dnia spędzić na naszym
kąpielisku. Kąpieliska w Komárnie nie odnaleźliśmy, mimo że
ponoć jest ono odnowione i przebudowane. Dysponuje kilkoma basenami:
krytą pływalnią sportową, basenem z wodą termalną, nowym krytym basenem
leczniczym, czynnym cały rok odkrytym basenem leczniczym z wodą
termalną (36-38ºC), oraz basenami na wolnym powietrzu: basenem
sportowym, basenem z atrakcjami wodnymi, basenem dla dzieci, oraz
oddziałem leczniczo-rehabilitacyjnym z różnymi zabiegami
leczniczymi: fizykoterapią, balneoterapią i galwanoterapią
(hot-whirl-pool, kąpiele, masaże, gimnastyka, okłady itd.), oraz sauną,
solarium i fitness. Przewodniki wymieniają około 30 zabytków
i
miejsc godnych obejrzenia w Komárnie. Być może
jeszcze
kiedyś tu wrócimy, choćby aby zobaczyć ukazującego się dwa
razy
dziennie (o 10 i 16) na ratuszowej wieży węgierskiego huzara.
|