ESZTERGOM
(OSTRZYHOM)
3
lipca, w poniedziałek wyruszamy znowu na Węgry. Tym razem
naszym
celem jest miasto Esztergom, gdzie gdy jadąc do Budapesztu
zatrzymaliśmy się na chwilę, na słowackiej stronie Dunaju, uwagę naszą
przykuła ogromna bazylika (piąty pod względem wielkości
kościoł na świecie). Widok był tak szokujący, że postanowiliśmy się
przyjrzeć z bliska. Od Esztergom, jadąc przez Győr dzieliła nas
odległość ok. 120 km. W Esztergom byliśmy w samo południe.
Samochód zaparkowaliśmy na parkingu poniżej bazyliki, przy
ulicy
Istvána Majera. Wzdłuż parkingu pod murami oporowymi
wzgórza zamkowego znajduje się rząd straganów z
pamiątkami, które Michał oczywiście zlustrował na samym
wstępie.
Z parkingu wspinamy się wąskimi schodkami w kierunku Bazyliki. Jej
rozmiar znowu robi na nas wrażenie, zarówno z zewnątrz jak i
w
środku. Najstarszą (1507) i najcenniejszą częścią katedry (1822-69)
jest przeniesiona tu i wbudowana kaplica Bakócza, pierwotnie
wolno stojąca, kaplica grobowa kardynała Tamása
Bakócza.
W kaplicy tej po zwycięskim odparciu wojsk tureckich od Wiednia, w
październiku 1683, modlił się król Jan III Sobieski,
któremu niedaleko stad, nad brzegiem Dunaju wystawiono
monument
oraz nazwano jego imieniem jedną z pobliskich alejek. Ze
szczegółowego zwiedzania bazyliki zrezygnowaliśmy, bowiem
wstęp
do wszystkich jej części z wyjątkiem nawy głównej jest
płatny a
poza tym w planach mieliśmy jeszcze kąpielisko w Győr, a gruntowne
zwiedzanie potrwałoby jeszcze długo. Do zobaczenia są tu między innymi:
Skarbiec Katedralny (200,- – 400,- HUF), krypta
prymasów,
której grubość murów dochodzi do 17 m (100,-
HUF),
dzwonnica (200,- HUF) i kopuła (200,- HUF). Po wyjściu z katedry i
wizycie w dwóch sklepikach z pamiątkami, skierowaliśmy się w
stronę Dunaju, gdzie znajduje się wzniesiona przez Turków
rondella (barbakan), gdzie 15 sierpnia 2001 roku odsłonięto sporych
rozmiarów pomnik Milenijny przedstawiający koronację św.
Stefana. Z miejsca tego roztacza się ciekawy widok na
Víziváros (Wodne Miasto), o charakterze XVIII i
XIX
wiecznej dzielnicy. Znajdują się tu m. in. pałac prymasowski, barokowy
kościół parafialny oraz Keresztény
Múzeum (Muzeum
Chrześcijańskie) stanowiące poza Budapesztem największą kolekcję dzieł
sztuki na Węgrzech. Obok bazyliki znajduje się
Vármúzeum
(Muzeum Zamkowe) w pozostałościach średniowiecznego zamku
królewskiego, będącego pierwszą budowlą murowaną na
Węgrzech.
Niestety, Węgrzy nawet w okresie wakacji hołdują zasadzie wolnych od
zwiedzania poniedziałków i muzeum jest zamknięte. A szkoda
bowiem można zobaczyć tu rekonstrukcję Porta Speciosa - portalu
kościoła św. Wojciecha, XII w. komnatę mieszkalną będącą wg. tradycji
miejscem narodzin św. Stefana, gabinet prymasa Jánosa
Vitéza, częściowo zrekonstruowaną kaplicę zamkową. Michała
(i
nie tylko jego) zainteresowałoby zapewne najbardziej Panoptikum z
figurami woskowymi przedstawiającymi węgierskich
królów w
strojach paradnych. Niestety nie udało się nam tego obejrzeć. Z pewnym
niedosytem, jednak ruszamy w drogę powrotną do Győr, gdzie
przed
godziną 16, po raz drugi lądujemy na termalnym kąpielisku. Na uciechach
i atrakcjach kąpielowych spędzamy resztę dnia. Do Veľkýego
Medera wracamy późnym wieczorem.
|