Rapsodia Węgierska
czyli Austro-(Słowacko)-Węgierskie wakacje A. D. 2006
 
Strona główna
Trasa
1. Wyjazd
2. Veľký Meder
3. Budapeszt
4. Bratysława
5.Győr
6. Wiedeń
7. Komárno
8. Esztergom
9. Podhájska
10. Powrót 
Księga gości
Kontakt
Document made with Nvu


BRATYSŁAWA

Wtorek, jako się rzekło minął pod znakiem uciech kąpielowych, natomiast w środę 28 czerwca przyszedł czas na kolejny wyjazd, tym razem do Bratysławy. Wizyta w stolicy Słowacji (do 1919 roku noszącej nazwę Pressburg) była w naszych planach, jednak zdecydowaliśmy się na nią już teraz, bowiem chcieliśmy sprawdzić jakie są możliwości dotarcia z Bratysławy do Wiednia, transportem publicznym. Przed wyjazdem z Polski, wyczytaliśmy w internecie o ograniczeniach dotyczących poruszania się samochodem po stolicy Austrii a szczególnie o kłopotach z parkowaniem. Postanowiliśmy zatem wycieczkę do Wiednia odbyć w inny sposób. Tak więc pierwsze kroki skierowaliśmy na przystań żeglugową firmy Slovenská plavba a prístavy - lodná osobná doprava, a.s. Przy ulicy Fajnorovo nábrežie 2. Odnalezienie tego miejsca nie było łatwe ale w końcu udało się. Przystań jest zlokalizowana tuż obok Słowackiego Muzeum Narodowego. Bez problemu wykupiliśmy bilety na rejs wodolotem do Wiednia na sobotę 1 lipca. Koszt takiej wycieczki to 760,- SK od osoby ze zniżką 50% dla dzieci w wieku od 6 do 15 lat. Zatem w obie strony za nas i Michała zapłaciliśmy równowartość 210,50 zł. Przed budynkiem biura podróży w którym kupowaliśmy bilety dostrzegliśmy kolejkę którą można zwiedzać miasto i postanowiliśmy skorzystać z tej usługi. Kolejka obwiozła nas po centrum miasta, mijając Redutę (siedziba Słowackiej Filharmonii i największego kasyna w mieście) i pałac Grassalkovichów (będący siedzibą Prezydenta) aż do Zamku, gdzie nastąpił przystanek. Czas postoju nie był długi i pozwolił na jedynie pobieżne zapoznanie się z tym obiektem, położonym na wzniesieniu, 85 m ponad poziomem Dunaju. Pierwsze wzmianki o zamku pochodzą z X w. Jednak jego obecny kształt nadała mu XVII wieczna przebudowa i odbudowa rozpoczęta w latach 50-tych XX w. bowiem do tego czasu zamek niszczał, zrujnowany przez wielki pożar w roku 1811. Na chwilę zeszliśmy po stromych schodkach pod plac zamkowy, gdzie znajduje się studnia o głębokości 85 m, stanowiąca niegdyś jedyne źródło wody pitnej dla mieszkańców zamku. Jeszcze tylko chwila na kilka zdjęć ze wzgórza zamkowego, bowiem panorama stamtąd roztaczająca się jest tego warta (na pierwszym planie nowy, ukończony w roku 1971, most na Dunaju - na szczycie jego pylonu umieszczono panoramiczną restaurację) i nasza kolejka rusza w dół, w kierunku centrum aby zatrzymać się na końcowym przystanku, na Hviezoslavovo námesti nieopodal Słowackiego Teatru Narodowego. Jest to znakomite miejsce do rozpoczęcia pieszej wędrówki po bratysławskiej starówce. Ta część miasta nie jest może duża, ale za to bardzo czysta i zadbana. Nie ma tu tłoku, charakterystycznego dla Pragi czy Wiednia, jest natomiast bardzo sympatyczna, kameralna atmosfera. Jest sporo restauracji i kafejek z ogródkami, są uliczni grajkowie i wiele nadających specyficzny klimat pomników i rzeźb. Po spacerze przez starówkę, docieramy na nabrzeże Dunaju, gdzie w cieniu raczymy się znakomita kawą wpatrzeni w nurt rzeki i przepływające oraz zacumowane statki. Z Bratysławy wyjeżdżamy dość wcześnie, chcąc po drodze zobaczyć jeszcze zaporę i największą na Słowacji elektrownię wodną na Dunaju w miejscowości Gabcikovo. Budowę tej elektrowni rozpoczęto w roku 1977 na mocy porozumienia Węgier i Czechosłowacji. W roku 1980 na Węgrzech wybuchł społeczny protest przeciwko budowie zapory, w wyniku czego Węgry w roku zaproponowały jej odroczenie a w roku 1989 zawiesiły prace przy jej budowie aby ostatecznie w roku 1992 ogłosić jednostronne zerwanie traktatu, co przeniosło konflikt na arenę międzynarodową. Tak, czy inaczej obiekt robi wrażenie. Z ośmiu turbin dostarczana jest moc 720 MW. Utworzone rozlewisko nie przypomina Dunaju jaki obserwowaliśmy z kawiarni w Bratysławie. Siedząc na tarasie widokowym, przy punkcie gastronomicznym i spoglądając na rzekę, w pierwszej chwili, choć na pewno na wyrost, przychodzi porównanie z Amazonką. Niewątpliwą atrakcją tego miejsca jest możliwość oglądania pracy śluzy, przez którą przepływają jednostki różnych bander. Cykl napełnienia śluzy trwa około dwudziestu minut. W czasie naszego pobytu na zaporze, śluzę pokonywały barki z Ukrainy i Holandii, oraz austriacki statek wycieczkowy. Gdy barki wypływają ze śluzy, my wyruszamy w drogę powrotną. Do naszej kwatery zostało nam nieco ponad 20 km. W nocy gdy śpimy, budzi nas potężna burza. Pioruny walą, jeden za drugim, jak z działka szybkostrzelnego, seriami nawet po siedem raz za razem. Takiego czegoś jeszcze nie słyszeliśmy. To chyba siłownia w Gabcikovie tak skupia wyładowania. Burza jest intensywna, ale jak gwałtownie się pojawiła, równie szybko zanika. Do rana już smacznie śpimy bez niespodzianek.